Zacznijmy od tego iż
zaprzyjaźniłam się ostatnio z NETFLIXEM, jest to rzekłabym nawet
miłość od pierwszego zalogowania :)
Ilość seriali,
oraz filmów jest przeogromna!, każdy znajdzie tam coś dla siebie.
Ja ogólnie potrzebuję czegoś co mnie przyciągnie, co obejrzę w
jeden wieczór bo nie będę w stanie oderwać się od fabuły. Jako
iż namówiłam męża właśnie na taki rodzaj wspólnie spędzanego
czasu, a u męża to już no cóż dużo trudniej o wybór czegoś
konkretnego :P, aczkolwiek kilka seriali pochłonęliśmy w kilka
pierwszych dni na wdechu ;)
Dzisiaj krótka
recenzja jednego z tych pierwszych seriali, przedstawiam wam:
Chewing Gum
Serial został
wyemitowany w 2015 roku, na dzień dzisiejszy ma 2 sezony, co do 3
nie ma chwilowo żadnych informacji, jednak myślę że można
spodziewać się kolejnego sezonu.
Cała fabuła, kręci
się wokół głównej bohaterki Tracey, 24 letniej dziewicy z bardzo
religijnej rodziny, pracującej w osiedlowym sklepie.
Bohaterka mieszka z
swoją religijną mamą, która w ciągu dnia „głosi swoje słowo
Boże” na placu rozdając ulotki i zapraszając do dołączenia do
jej wspólnoty. Cynthia to siostra naszej bohaterki, której ulubioną
rozrywką jest granie z nią w chińczyka, i jak się dowiadujemy w
jednym z odcinków to wszystko co potrzebne jej do szczęścia.
Pozostałe postacie,
które przewijają się w fabule to najlepsza przyjaciółka Candice
mieszkająca w tym samym bloku z swoim chłopakiem Aaronem oraz
babcią.
Ronald również
mocno wierzący chłopak Tracey, z którym planują narzeczeństwo,
oraz Connor dziwak z osiedla w późniejszych odcinkach jedna z
głównych postaci.
Ale o czym to
właściwie jest?! Przede wszystkim o pragnieniu 1 stosunku, tak bez
ogródek :)
Tracey uważa iż
wieku 24 lat nie powinna być już dziewicą, i za delikatnymi
namowami swojej przyjaciółki próbuje podjąć działania w stronę
Ronalda, co ciągnie za sobą wiele konsekwencji, i obrotu sytuacji o
180 stopni.
Całość naprawdę
zabawna i przewrotna, dodatkowo religijność rodziny dodaje takiej
nierealności niektórym sytuacjom.
Obejrzałam w
przeciągu 2 dni, odcinki krótkie(25 minut) i naprawdę
pochłaniające. Jeśli chodzi o obsadę, to jedynie Tracy czyli
Michaela-Moses Ewuraba O Boakye-Collinson, może
być gdzieś kojarzona przez osoby, które oglądały Black Mirror, i
z tego co znalazłam grała w Star Wars :The Last Jedi. Resztę
obsady ja jako tako nie kojarzę, aczkolwiek gra aktorska wszystkich
bohaterów na wysokim poziomie, również dopasowanie aktorów do
charakterów i osobowości naszych bohaterów jest idealne!
Polecam
każdemu, mimo iż pierwsze chyba dwa, czy trzy odcinki od razu nas
nie nakręcają, to naprawdę się rozkręca!
Mam
nadzieję że ta pierwsza recenzja nie wyszła najgorzej, starałam
się nie zdradzić całej fabuły.
Zapraszam
do zaglądania, i komentowania ;)


Komentarze
Prześlij komentarz